STOWARZYSZENIE WOLNA TRZEBINIA - ENERGIA MŁODOŚCI, DOJRZAŁOŚĆ POMYSŁÓW

Mijający czerwiec to  dla wielu szkół naszego regionu początek końca, związany z tak zwaną reformą edukacji, która ponownie została sprowadzona do żonglerki instytucjami. Program nauczania wciąż narzucany będzie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, a w rękach rządu centralnego pozostaną także kwestie poboczne, jak wiek rozpoczęcia przymusu szkolnego, kanon lektur, zakres godzin lekcyjnych, czy kwestia sprzedaży drożdżówek w szkolnych sklepikach.

Owszem, Konstytucja RP gwarantuje prawo do bezpłatnej (ale nie darmowej!) nauki, a także narzuca obowiązek szkolny do 18 roku życia. Nigdzie jednak nie wskazuje konieczności istnienia państwowego, scentralizowanego systemu. Jest on wyrazem woli kolejnych rządów, które czerpały korzyści z funkcjonowania takiego modelu.

Pierwsze modele państwowej edukacji wprowadzone zostały w Prusach i Francji wieku XIX. Tą koncepcję później przyjęli socjaliści, jako doskonałe narzędzi indoktrynacji młodzieży w kluczowym dla nich momencie rozwoju intelektualnego. Odmówiono rodzicom możliwości decydowania o procesie nauczania ich dzieci, a cały proces decyzyjny przekazano w ręce urzędników. Gruntowna odbudowa oświaty poprzez jej urynkowienie, wymagałaby niezwykłej woli politycznej, której póki co nie widać.

Niemniej jednak, w ramach obecnego systemu da się wiele zrobić i to na poziomie samorządu! Istnieje złoty środek łączący konstytucyjnie gwarantowane prawo do bezpłatnej nauki oraz wprowadzający do szkolnictwa zdrowe mechanizmy rynkowe. Zamiast finansować edukację bezpośrednio z budżetu, samorząd przekazuje do dyspozycji rodzicom środki na edukację w formie bonu oświatowego. Bon jest to dokument, którym rodzice płacą za edukację swojego dziecka w wybranej przez nich placówce. Wtedy wartość budżetu szkoły uzależniona jest od liczby uczniów, pomnożona przez wartość bonu na jednego ucznia dla danej szkoły. W konsekwencji im więcej uczniów przyciągnie szkoła swoimi atutami, tym więcej pieniędzy otrzyma z subwencji oświatowej. W takiej sytuacji to rodzice decydują o pozycji szkół, gdyż środki wędrują za uczniem.

Obecnie bon edukacyjny funkcjonuje w kilkunastu powiatach w Polsce. Najlepszym przykładem funkcjonowania bonu edukacyjnego jest Jarocin, gdzie funkcjonuje on od 2003 r. Od tego czasu w gminie Jarocin funkcjonuje 16 niepublicznych przedszkoli (8 stowarzyszeniowych) i 3 gminne, 16 szkół podstawowych (4 stowarzyszeniowe) i 9 gminnych, 7 niepublicznych gimnazjów (4 stowarzyszeniowe) i 7 gminnych. Niewątpliwie mnogość placówek, o mało liczebnych klasach sprzyja to wzrostowi jakości nauczania.

 

Ponadto, nauczycieli zatrudnionych w placówkach niepublicznych nie obejmuje Karta Nauczyciela, będąca reliktem poprzedniej epoki, prezentem władz PRL dla nauczycieli, u jej zmierzchu. Brak Karty daje elastyczność zarządcy placówki do różnicowania wynagrodzenia w zależności od zaangażowania kadry nauczycielskiej. Znacząco to podnosi standard nauczania. Wprowadzenie bonu oświatowego przyczyniło się nie tylko do wzrostu liczby placówek oświatowych w gminie Jarocin, lecz do znaczących oszczędności. Wprowadzenie tego rozwiązaniu pozwoliło np. na zwiększenie do 80% odsetka dzieci do 5 lat objętych opieką przedszkolną, a także na modernizację i budowę nowych obiektów oświatowych. Koszty związane z odprawami dla nauczycieli zwróciły się po 1,5 roku.

Niewątpliwie wprowadzenie systemu finansowania oświaty poprzez bon, przyniosłoby korzyści dla naszego regionu. Rzadko trafia się możliwość zastosowania mechanizmu przynoszącego oszczędności, wzrost liczby placówek oraz podnoszącej jakość usług.

Emil Krawczyk