STOWARZYSZENIE WOLNA TRZEBINIA - ENERGIA MŁODOŚCI, DOJRZAŁOŚĆ POMYSŁÓW

USTAWA WILCZKA CZYLI WOLNOŚĆ GOSPODARCZA NA 5 STRONACH.

Zdaniem Marka Kaduczaka z Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), Ustawa Wilczka jest zgodna z prawem unijnym, więc może i powinna zostać przywrócona. – Taka ustawa jest dziś potrzeba całej Unii Europejskiej, przywróciłaby jej prawdziwą wolność gospodarczą – podkreślał.

Co o tych pomysłach sądzi jej twórca, Mieczysław Wilczek?

Chcę się zwrócić do ministra gospodarki, żeby zmniejszał zobowiązania obywateli wobec władzy, a zwiększał ich samodzielność – mówił. Na pytanie o pracę aktualnego rządu, odpowiedział jednak, że ocenia ją dobrze. – Politykę gospodarczą trzeba urzeczywistniać stale, dostosowywać do możliwości zewnętrznych, wewnętrznych. Rząd robi to co może i już dużo zrobił. Nie czuję, żeby mój dorobek został zmarnowany – tłumaczył. – Przedsiębiorcy mają w Polsce dobre warunki, ale coraz trudniej im robić biznes, bo rośnie konkurencja, krajowa i zewnętrzna.

Dodał, że wtedy trzeba była wybrać kapitalizm i liczyć się ze wszystkimi tego skutkami, również z tym, że jedni będą mieć lepiej, a inni gorzej.

Ustawa z 23 grudnia 1988 r. o działalności gospodarczej obowiązywała od 1 stycznia 1989 do 31 grudnia 2000 roku, kiedy została uchylona. Powstała według projektu ministra przemysłu Mieczysława Wilczka i premiera Mieczysława Rakowskiego. Umożliwiła każdemu obywatelowi PRL podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej na równych prawach.

Ustawa z dnia 23 grudnia 1988 r. o działalności gospodarczej – zwana powszechnie ustawą Wilczka – zliberalizowała życie gospodarcze w bezprecedensowy sposób i pozwoliła wzbogacić się milionom Polaków.

Ćwierć wieku temu między Bugiem a Odrą stacjonowały wojska Armii Czerwonej, krajem rządzili generałowie Jaruzelski i Kiszczak, a niewydolna gospodarka PRL chyliła się ku upadkowi. Jednocześnie w życie wchodziła jedna z najbardziej liberalnych ustaw gospodarczych na świecie, o której współcześni przedsiębiorcy mogą jedynie marzyć.

5 stron, 54 artykuły, 11 koncesji

Ustawa z dnia 23 grudnia 1988 r. o działalności gospodarczej – bo tak brzmi oficjalna nazwa ustawy Wilczka – mieści się na zaledwie pięciu stronach maszynopisu i zawiera 54 artykuły, z czego tylko 25 dotyczy regulacji działalności gospodarczej, a reszta to przepisy przejściowe i zmieniające inne ustawy.

Art. 1. Podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone każdemu na równych prawach, z zachowaniem warunków określonych przepisami prawa.

Art. 4. Podmioty gospodarcze mogą w ramach prowadzonej działalności gospodarczej dokonywać czynności oraz działania, które nie są przez prawo zabronione.

Cud gospodarczy, do którego przyczyniła się ustawa Wilczka, narodził się w rzeczywistości zupełnie odmiennej od dzisiejszej. Nie było internetu, telefonów komórkowych, nowoczesnego systemu bankowego, giełdy, a – mimo wszystkich zaniechań kolejnych ministrów – sieć polskich dróg wyglądała gorzej niż dziś. Przede wszystkim jednak za biznes brali się ludzie wychowani za żelazną kurtyną, którzy w przeciwieństwie do dzisiejszych 20- czy 30-latków nie znali angielskiego, nie bywali za granicą, a zasad ekonomii uczyli się z dzieł Marksa. Skoro więc udało się wtedy, to dlaczego nie miałoby udać się teraz?

Postulat przywrócenia ustawy Wilczka od lat nie znika ze sztandarów krajowych zwolenników wolnego rynku. Widząc jak posłowie w ekspresowym tempie uchwalają ustawę hazardową czy dokonują demontażu OFE trudno oprzeć się wrażeniu, że zliberalizować prawo gospodarcze można by równie szybko. Wystarczy chcieć.

Poniżej tekst ustawy.

Ustawa Wilczka